Ostatnio coraz częściej zadaję sobie pytanie:
Jakich rad udzieliłabym sobie samej, kiedy zaczynałam naukę Business English?
Ten język był mi niezbędny do pracy w Londynie – w międzynarodowym środowisku, podczas codziennych spotkań, rozmów z klientami i współpracownikami. Dziś, z perspektywy czasu i doświadczenia, dzielę się kilkoma refleksjami. Być może pomogą Ci uniknąć błędów i szybciej osiągnąć swój cel.
1. Make it simple – nie komplikuj nauki Business English
Zawsze wydawało mi się, ze jeżeli będę słuchać dużej ilości podcasts, czytać mnóstwo anglojęzycznych artykułów, posiadać dużych rozmiarów biblioteczkę z angielskimi tytułami, to jakoś tak szybciej nauczę się języka. Nic bardziej mylnego. Doprowadziło to do przebodzcowania umysłu i w rezultacie utknęłam w miejscu. Jedna książka do nauki w zupełności wystarczy. Jeden podcast na kilka dni również.
2. Stop beating yourself up – zaakceptuj błędy
Nikomu nie wyrzucałam swoich błędów i potknięć z taką pasją, jak sobie samej. Dla nikogo nie byłam tak surowa. Można powiedzieć, że sama sobie odbierałam poczucie wartości oraz pewność siebie w komunikacji in English. Efekt był oczywisty – blokada w mówieniu. Daj sobie spokój i zrozum, że błedy językowe popełniają wszyscy, nawet najlepsi.
3. Never compare yourself to others – każdy ma swoją drogę
W moim przeświadczeniu wszyscy dookoła mnie mieli lepszy angielski niż ja. Wszyscy używali sophisiticated vovabulary, mówili fluently oraz confidently, oprócz mnie. Ich angielski był rewelacyjny, mój zawsze do kitu. Im wszystko przychodziło z łatwością, ja kaleczyłam każde słowo. Nic dziwnego, ze często dukałam i mówiłam cicho ze strachu, że zostanę oceniona przez innych. Przez innych, czyli przez siebie. Nigdy tego nie rób! Każdy z nas ma różne predyspozycje językowe, inne zobowiązania zawodowe i rodzinne, swoje tempo i czas. Porównywanie się jest więc pointless.
4. Set some time aside for learning. – ale realistycznie
Dziwnym trafem w mojej głowie zakotwiczyło sie przekonanie, ze jeżeli nie pouczę się co najmniej przez godzinę, to inaczej to nie ma sensu. A że prawie nigdy godziny nie miałam (travelling to work, spending 10hrs in the office, food shopping on the way back home, cooking at home, preparing for the next day etc), więc do nauki nie siadałam. Gdybym tylko w porę zmieniła to przekonanie i uwierzyła, że 15 min posiedzenia nad książka robi dobra robotę, to efekty przyszłyby szybciej i bez spiny.
5. Pronunciation is your best friend – wymowa to podstawa
Dokladnie tak jest! Nie chce się rozpisywać, ile wstydu zaliczyłam na niejednym biznesowym spotkaniu właśnie przez wadliwa wymowę, ile okazji przeszło mi kolo nosa, ile znajomości zablokowałam. Nikt nas bowiem nie uczy, jak właściwie wymawiać słowa i frazy, jak nauczyć się redukcji akcentu, intonacji. W szkołach głównie uczymy sie gramatyki i słownictwa, ale o pronunciation cicho sza. A to właśnie ona często jest blokerem numer 1 w komunikacji.